Nóż przy zatrzymanym w biurze Borowskiego. Mentzen: To jest przecież zupełnie legalne!

Dodano:
Sławomir Mentzen , jeden z liderów Konfederacji WiN Źródło: PAP / Marian Zubrzycki
Sławomir Mentzen skomentował na platformie X informacje o nożu znalezionym przy mężczyźnie zatrzymanym podczas interwencji policji w biurze Adama Borowskiego w Warszawie.

"Nie rozumiem robienia afery z tego, ktoś miał przy sobie schowany nóż, którego nie tylko nie użył, to jeszcze nawet nie wyciągnął. To jest przecież zupełnie legalne!" – napisał Mentzen. "Sam wielokrotnie chodziłem z ukrytym nożem, i to takim porządnym, a nie taką zabawką jak tu" – dodał. "Przy odrobinie wprawy znacznie zwiększa to poziom bezpieczeństwa swojego i bliskich" – stwierdził polityk.

Policja znalazła nóż pod kurtką zatrzymanego

W piątek policjanci interweniowali w budynku przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie, gdzie znajduje się biuro Adama Borowskiego, działacza opozycji antykomunistycznej. Według Komendy Stołecznej Policji funkcjonariusze zabezpieczający zgromadzenie w alei Szucha zauważyli nerwowo zachowującego się mężczyznę. Gdy próbowali ustalić jego tożsamość, miał zacząć uciekać.

"W środku mężczyzna zachował się agresywnie. Zaatakował policjantkę, naruszając nietykalność funkcjonariuszki i doprowadzając u niej do urazu głowy" – przekazała KSP. Policjantka trafiła do szpitala, a mężczyzna został zatrzymany. Podczas kontroli znaleziono pod jego kurtką nóż. Policja nie informowała, aby użył go podczas zdarzenia.

Tusk wskazuje na Nawrockiego i Kaczyńskiego

Do interwencji odniósł się premier Donald Tusk. "Mężczyzna z nożem w kieszeni zaatakował policjantkę pilnującą porządku pod Trybunałem Konstytucyjnym. Został zatrzymany i odpowie przed prawem. Polityczna odpowiedzialność za wzrost agresji spada na Nawrockiego i Kaczyńskiego" – napisał na X. Jarosław Kaczyński informował z kolei o "siłowym ataku" na biuro Borowskiego. Piotr Gliński oskarżył funkcjonariuszy o brutalność, pisząc o "współczesnym ZOMO".

Według relacji Telewizji Republika zatrzymany mężczyzna miał stracić przytomność i zostać wyniesiony na noszach w kajdankach. Komenda Stołeczna Policji odrzuciła zarzuty dotyczące przebiegu interwencji. "Nie można pomijać faktu, że to w stosunku do funkcjonariuszy skierowana była agresja mężczyzny. Nie wolno przedstawiać napastnika jako ofiary" – oświadczyła KSP.

Źródło: X
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...